wtorek, 24 września 2013

NG rozdział 32

witajcie! trochę mi się zeszło z tym wszystkim, za co bardzo Was przepraszam, ale miałam tyle na głowie ostatnio, że z niczym nie mogłam się wyrobić xD dziś trochę wyjaśnień. miały się one ukazać później, ale w ten sposób będziecie mieć większe pojęcie o wszystkim, gdy zaczną się dziać następne wydarzenia xD 
cytat:

Nie wierzę tylko w niemożliwe
Wszystko jest możliwe na tym świecie
Składającym się
Hiii... hiii
z wirujących punkcików
których jeszcze
hiii... hiii...
nikt nie widział
          Andrzej Bursa

zapraszam na rozdział:




Mei Uzumaki obudziła się rankiem i od razu stwierdziła, że w ich domu jest więcej osób, niż powinno w nim być. Zaintrygowana, podniosła się z łóżka i ubierając, wsłuchała w myśli wszystkich dookoła. Sapnęła poirytowana, gdy rozpoznała każdą z obecnych osób. A tak liczyła na spokojny dzień!
Już w skompletowanych ciuchach wyszła ze swojego pokoju, po drodze zaglądając do salonu. Tam zobaczyła mamę, wykłócającą się z wujkiem Kibą. Postanowiła im nie przeszkadzać, tym bardziej, że nie miała ochoty na wysłuchiwanie wrzasków z samego rana. Skierowała się do kuchni.
Wewnątrz, o czym doskonale wiedziała, siedziała dwójka dzieciaków. Ładna, ruda dziewczynka w spódniczce do kolan oraz wysoki, ciemnowłosy chłopiec w meloniku. Oboje zajadali kanapki, popijając je mlekiem.
- Cześć dzieciaki – powiedziała, przechodząc przez kuchnię, by dostać się do lodówki. Wyciągnęła sobie karton soku pomarańczowego, obróciła się przodem do stołu i zobaczyła dwie pary wlepionych w nią oczu. – No co jest? – zapytała, po czym napiła się prosto z kartonu.
- Kim pani jest? – zapytała dziewczynka, jeśli Mei dobrze pamiętała, nazywano ją Piętką.
- A czy ja ci wyglądam na panią? – oburzyła się Mei, wykrzywiając. Nagle poczuła się staro, co bardzo jej się nie podobało. – Jestem siostrą Mintao, mam na imię Mei. A wy jesteście Piętka i Gruszka, tak?
- Och, ty też czytasz w myślach?! – wykrzyknęła Piętka, celując w nią palcem.
- A ty jesteś ruda – odparła Uzumaki, marszcząc brew. Dziewczynka cofnęła palec, urażona, a w tym samym momencie Mei poczuła czyjeś bezczelne myśli. Spojrzała na okno, w którym pojawił się uśmiechnięty od ucha do ucha Shan.
- Heeej, Mei, terroryzujesz małe dzieci? – zapytał zadowolony z siebie przyjaciel, opierając się o parapet otwartego okna. – Cała ty.
- Czego chcesz? – zapytała, bo w tej chwili myśli Shana zajęte były dzieciakami, siedzącymi przed nim. Chłopak wzniósł rękę i pomachał smarkaczom.
- Ja? A czego ja mogę chcieć? Wpadłem powiedzieć ci dzień dobry, pochwalić, jakże pięknie wyglądasz… - zaczął Uchiha, ale ona prychnęła.
- Zobaczyłeś, jak wujek Kiba prowadzi tu tę dwóję i przylazłeś wyniuchać, o co chodzi – powiedziała, ale Uchiha wcale nie wyglądał na zmieszanego. Uśmiechnął się jeszcze szerzej. – To Piętka i Gruszka, należą do takiej małej bandy jednego z psychotroników, których przyprowadzi ojciec – wyjaśniła.
- Hej maluchy! – zawołał do nich chłopak. – Ja mam na imię Shan. A więc macie bandę, dobrze słyszałem? – spytał niby niewinnie, a Mei wywróciła oczami, znów otworzyła lodówkę i zaczęła wygrzebywać z niej jedzenie.
- Owszem – odparł Gruszka nonszalanckim tonem, a Shan zaśmiał się w głos.
- A przyjmujecie członków? Ja i Mei też mieliśmy bandę, było nas dwoje. Piętka i Gruszka to pseudonimy? Ja tez mam pseudonim!
- Shan – zaczęła ostrożnie Mei, szykując sobie rzodkiewkę na śniadanie, ale chłopak ją zignorował.
- Mogę się do was przyłączyć?! – zawołał. Gruszka zmarszczył nos, co Mei, odwrócona do nich plecami, ujrzała oczami swojego przyjaciela. Oddalony o wiele kilometrów od Konohy Mintao pokręcił głową, wykonując poranne ćwiczenia. Obserwowała go ta zielonowłosa lafirynda, ale brat miał w głowie tylko Mayę. Zakochany głupiec.
Wypraszam sobie!
Mei zignorowała głupka, zalewając posoloną rzodkiewkę odrobiną słodkiej śmietanki.
- No nie wiem – mruknął Gruszka. – Faraon o tym decyduje.
- Ale jak wróci, możemy go zapytać – dodała uprzejmie Piętka.
- Ej, no, nie spławiajcie mnie! Przydam się wam w bandzie, zobaczycie. Mój pseudonim to Przystojniak, a Mei to Mała! Nie możecie nas nie przyjąć, skoro już mamy ksywki! – argumentował Uchiha. Mei odwróciła się przodem do dyskutantów, jedząc swoją rzodkiewkę.
- Kto powiedział, że ja chcę być w jakiejś bandzie? – spytała, a Shan machnął na nią ręką.
- Jasne, że chcesz – odrzekł. – Skoro ja chcę być w bandzie, to i ty chcesz. Co to za banda w Konosze bez naszej dwójki? – Logika Shana wydawała się być bezbłędna. Mei nie wiedziała, przed czym ma się bronić z większym zaangażowaniem? Przed wcieleniem do bandy jedenastolatków, czy przed głupotą przyjaciela?
- Tak, marzę, żeby być w bandzie – powiedziała dla świętego spokoju.
- No widzisz, wiedziałem! Po co ten bunt?
- Jaki bunt?
- Och, wspaniale! Ha, to co robimy?! Macie jakiś pomysł?! – Uchiha zwrócił się do dzieciaków, a te wymieniły spojrzenia.
- Ale… mówiliśmy ci, że to Faraon decyduje – przypomniała mu łagodnie Gruszka. Shan pokiwał głową.
- Jasne, ale to pewne, że mnie przyjmie! Więc już możemy uznać mnie za członka i wyciąć komuś jakiś dowcip! Chodźcie!
Dzieciaki spojrzały na siebie, a potem na ich twarze wpełzł szeroki uśmiech. Wstały od stołu, a Mei westchnęła, masując sobie skronie.
- MAMO! – wydarła się. – JA I SHAN ZABIERAMY DZIECIAKI NA SPACER!
W tym samym czasie brat przesłał jej krótką wiadomość: jutro wracamy.

Kiedy na horyzoncie ukazała się Konoha, na moją twarz wpełzł szeroki uśmiech. Odetchnąłem głęboko, wciągając do płuc niepowtarzalne powietrze. Mój starszy syn zaśmiał się cicho.
- Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej – rzekł z uśmiechem.
- Domek! Domek! Mamusia! – darł się siedzący na moich ramionach Junichi.
- Taak – poparłem synka – tatuś też tęsknił za mamusią.
Idąca gdzieś z tyłu Lala prychnęła głośno.
- Tęsknić za żoną, też mi coś! – wyraziła głośno swoje zdanie, a ja zaśmiałem się.
- Życzę ci, żebyś jednak miała za kim tęsknić! – zawołałem do niej, oglądając się za siebie. Lala szła obok Oksu, która oczy wlepiała w swoje buty. Faraon dreptał obok Sasuke, zadręczając mojego przyjaciela jakimiś pytaniami, na które ten odpowiadał z irytacją. Nihat wlókł się na szarym końcu, wyglądał na zamyślonego, ale tylko z pozoru, ponieważ patrzył uważnie. Nie podobał mi się ten chłopak, było w nim coś… coś, co spowodowało, że miałem w planach objąć go nadzorem, o którym chłopak nie będzie wiedział. Ze wszystkich znalezionych przez nas psychotroników, Nihat był najbardziej tajemniczy.
- Mei zbiera rodzinę, by wyjść nam naprzeciw. – rzekł nagle Mintao. I ma małą niespodziankę.
- Niespodziankę? – zainteresowałem się. Mintao przyłożył palec do ust.
- Nie dla nas – rzekł tylko, kręcąc głową i uśmiechając się tajemniczo.
Konoha była coraz bliżej. W miarę jak się zbliżaliśmy, naszym oczom ukazywało się coraz więcej szczegółów. Dzieciaki wpatrywały się w wioskę z ciekawością, szczególnie Faraon, którego oczy były tak szeroko otwarte, że jeszcze trochę i pewnie by mu wypadły. Wiedziałem, że dla nich, odrzuconych i traktowanych jak potwory, Konoha jest nowym początkiem, miejscem, w którym nareszcie ktoś będzie ich rozumiał, chciał i być może kochał. Gdy byłem w wieku Faraona marzyłem, by mieć dom. I teraz mogłem go dać dzieciom takim, jakim kiedyś byłem ja sam. Miałem nadzieję, że tego nie spartolę, że wszystko będzie dobrze, a Konoha ofiaruje dzieciakom wszystko, co najlepsze.
Niedługo potem, gdy mury wyrosły przed nami wysoko, a znaki na bramie były już czytelne, ujrzeliśmy mały tłumek, czekający na nas przed bramą wioski. Junichi uniósł rączkę i zaczął machać, krzycząc głośno do Hinaty. Przyspieszyliśmy kroku, a nasze rodziny ruszyły ku nam. Wśród najbliższych był również Shikamaru, wyglądający na znudzonego i zmęczonego.
- Kochanie! – zawołała Hinata, gdy nasza grupa znalazła się w zasięgu jej głosu. Rozłożyłem szeroko ręce, ale to nie mnie moja żonka porwała w ramiona. Sasuke wybuchnął głośnym śmiechem, widząc moją minę, gdy Hinata przytuliła do siebie Junichiego. Nasz synek rozpłakał się, tuląc się do niej.
- No taaak… - powiedziałem rozbawiony, drapiąc się po karku i patrząc na moją szczęśliwą żonę, witającą się z naszym małym synkiem.
- Ja pana utulę!!! – wydarł się ktoś za moimi plecami, aż podskoczyłem.
- O nie – jęknąłem, obracając się, by zobaczyć… Shana, a obok niego moją córkę i jakieś małe, rozchichotane istotki, chowające się za tą cwaną dwójką.
- Zamknij się, durniu! – warknęła Maei na przyjaciela, po czym przytuliła się do mnie. Shan zerknął na swoich rodziców, witających się nieopodal dość, hm… czule, jak na Sasuke, puścił do mnie oczko, a potem wyraźnie zainteresował się przyprowadzonymi przez nas psychotronikami.
W międzyczasie Mintao odciągnął na bok Mayeczkę. Ta dwójka stanęła sobie z dala od tłumu, witając się po cichu. Mintao najdelikatniej jak to możliwe musnął ustami czoło Mayi, a potem przytulił ją mocno. Dziewczyna zacisnęła palce na jego plecaku, obejmując go mocno i chowając twarz w jego szyi. Mój syn śmiał się, coś do niej mówiąc.
Znów skupiłem się na Mei i Shanie. Ten drugi machnął na Faraona, a gdy tamten na niego spojrzał, moja córka i syn Sasuke rozstąpili się, ukazując chowających się za nimi Piętkę i Gruszkę.
Dzieciaki, cała trójka, pisnęły ze szczęścia i rzuciły się na siebie, a na nas wszystkich lunął ulewny deszcz. Większość z nas wybuchła głośnym śmiechem, Hinata i Sakura spojrzały w niebo zdziwione nagłą ulewą.
- Nihat – zwróciłem się o jednego z psychotroników – mógłbyś nas na chwilę objąć parasolem? Proszę… - Poprosiłem, gdy chłopak uniósł jedną brew.
Nihat westchnął, ale uniósł rękę i nagle deszcz przestał na nas padać. Ci, którzy nie byli obeznani z mocą chłopaka, zdziwieni unieśli głowy. Shan gwizdnął.
- Ale patent! – zawołał wesoło.
- Dobra, dobra! – usłyszeliśmy wszyscy szorstki głos. Shikamaru, przyglądający się nam z pewnej odległości, klasnął kilka razy w dłonie, zwracając na siebie uwagę nas wszystkich. – Koniec tych ckliwości, bo większość naszych gości czuje się niezręcznie!
- Shikamaru ma rację! – zawołałem, ale że nikt nie zwrócił na mnie uwagi, włożyłem palce do ust i gwizdnąłem ile miałem sił w płucach. – Niech wszyscy na mnie spojrzą! – krzyknąłem.
- Nie! To niech na mnie wszyscy patrzą! – zawołał Shan, a połowa zgromadzonych wybuchła śmiechem. Trzepnąłem młodego Uchihę w ucho, a potem skinąłem na naszą zagubioną czwórkę. Dzieciaki stały blisko siebie, patrząc na nas jak na kosmitów. Faraon trzymał się za ręce ze swoimi przyjaciółmi, Oksu częściowo chowała się za Lalą, a Nihat mógłby się wydawać obojętny, gdyby nie piorunował wzrokiem Shikamaru.
Uśmiechnąłem się do psychotroników, a Shikamaru stanął obok mnie.
- A więc to oni? – zapytał. Pokiwałem głową.
- Tak. Moi kochani! – zawołałem głośniej. – Chciałbym przedstawić wam kolejno: Lalę…
- Zaklepuję ją! – wydarł się Shan. Dziewczyna podparła się pod boki, patrząc na niego z uniesioną jedną brwią.
- Uważaj, żebym to ja ciebie nie klepnęła – zagroziła.
- Suuper! – ucieszył się młody Uchiha, na co Sasuke chrząknął głośno, patrząc karcąco na syna.
- Shan…
- Tylko żartujemy!
- A więc żarty na bok.
- Ale…!
- Na bok, Shan – rzekł Sasuke nieugiętym głosem. Shan fuknął, ale zamknął się posłusznie. Mei wzięła go za rękę. Gdy młody Uchiha zerknął na mnie błagalnie, tylko pokręciłem głową, przykładając palce do ust. Jeszcze tylko awantury z Sasuke mi tu brakowało, nie chciałem się wpychać między niego a syna.
- Kontynuując, obok Lali stoi Oksu, ten mały to Faraon, który nie zdradza swojego imienia…
- Ja je znam! – wykrzyknął młody Uchiha, a potem zakrył sobie usta dłonią, zerkając na ojca. Na szczęście Sakura interweniowała i powstrzymała Sasuke przed zrobieniem awantury.
- Co?! – wykrzyknął Faraon, zerkając to na Shana, to na swoich przyjaciół, którzy wyglądali, jakby się chcieli zapaść pod ziemię. – Ale jak to?!
- Ba, jestem w twojej bandzie, szefie! W każdym razie, Faraon ma na imię… AUAAA!!! – wydarł się, gdy nagle po ziemi przebiegł impuls elektryczny, który go poraził. Długie włosy Shana stanęły dęba, a ten zaczął podskakiwać z bólu. – On mnie popieścił prądem!
- Nie zdradza się mojego imienia! – darł się Faraon.
- Uspokój się, on nie zdradzi! – zawołała Piętka. – On jest fajny!
Shikamaru po raz kolejny klasnął w dłonie, ponieważ ja za głośno się śmiałem, by zapanować nad czymkolwiek.
- Cisza, cisza! Naruto, weź ogarnij wszystkich…
- Przepraszam – wychrypiałem rozchichotany. – Po prostu zdałem sobie sprawę, że mam w wiosce bandę… z Shanem jako członkiem… i się przestraszyłem. A ten śmiech, to reakcja na stres, wiesz?
- Jasne – prychnął Shikamaru.
- Dobrze… - wziąłem głęboki wdech. – Już jestem poważny. Ostatnim naszym gościem jest Nihat. I kolejno… jeśli chodzi o moce, Lala włada roślinami. Oksu używa telekinezy, a Faraon ma władzę nad elektrycznością. Nihat potrafi tworzyć niewidzialne tarcze, ale nie tylko.
Po przedstawieniu psychotroników, zabrałem się za wymieniane imion moich bliskich. Przedstawiłem Hinatę i Sakurę, Mei i Shana, a potem Mayeczkę, która stęskniona, tuliła się do Mintao i na koniec Shikamaru, zastępcę Hokage. Podkreśliłem jego funkcję, by Nihat przestał zabijać wzrokiem mojego przyjaciela. Widać wziął go za przywódcę i zbierał w sobie złość, by zacząć na niego wrzeszczeć tak, jak wrzeszczał na mnie, gdy się spotkaliśmy. Byłem ciekaw, jak zareaguje, gdy się dowie, że to ja jestem Hokage. Nie spodziewałem się po nim niczego przyjemnego.
- Czuję się zraniony tą „zakałą rodu” – rzekł Shan, nawiązując do sposobu, w jaki go przedstawiłem. Większość zebranych znów chichotała.
- Prawda w oczy kole – wymruczała Mei, za co dostała kuksańca od przyjaciela. Oczywiście, oddała mu o wiele mocniej. Shikamaru przysunął się do mnie.
- Może by ich jakoś powitać? – zapytał, głową wskazując psychotroników. Wszyscy znów ze sobą rozmawiali, zapoznając się z moimi bliskimi. Faraon rozmawiał z dwójką swoich przyjaciół, chyba tłumaczyli mu, jak to się stało, że Shan jest w ich bandzie.
- Okej – powiedziałem. – No to zaczynaj.
Shikamaru wywrócił oczami, ale odchrząknął i klasnął w dłonie, by zwrócić na siebie uwagę.
- Witajcie – przemówił do psychotroników, a wzrok wszystkich skupił się na nim. Mintao obejmował Mayę, bawiąc się warkoczykiem jej włosów. Mei stała z boku, oparta o wyszczerzonego w szerokim uśmiechu Shana. Obok nich, na ziemi, siedział Junichi, a przy nim kucała Hinata, trzymając synka za rączkę. Nieco dalej stał Faraon, a wraz z nim Piętka i Gruszka. Oksu czaiła się za plecami Lali, zaś w pewnym oddaleniu od grupy stał Nihat, obserwujący uważnie Shikamaru. – Wiem, że Naruto wytłumaczył wam już powód, dla którego Konoha oraz inne Ukryte Wioski postanowiły objąć ochroną wyjątkowo uzdolnionych shinobi, czyli was. Powstała organizacja, nazywająca siebie Cho-No-Ryoku-Sha, która pragnie wykorzystać wasze moce, by zaszkodzić Pięciu Narodom. Ich motywy, zamiary i cele są nam nieznane. Wiadome są jednak ich metody. Stosują przemoc, szantaże i porwania. Nie cofną się przed niczym, dla nich liczy się tylko wasza moc. Widzą w was broń, którą chcą wykorzystać! Nie dopuścimy do tego!
Może i byłaby to porywająca przemowa, ale jego znudzony głos w ogóle nie zainteresował słuchaczy. Shan Uchiha westchnął i zasłonił dłonią oczy, zupełnie jak Sasuke.
- Pozostałe Ukryte Wioski, podobnie jak Konoha, przeszukało swoje kraje i odnalazło wszystkich psychotroników, którzy nie zostali zwerbowani przez Cho-No-Ryoku-Sha. Ukryte Wioski zrobią wszystko, by żadne z was nigdy nie zostało wykorzystane, a wasza moc leżała tylko w waszych rękach. To, czy staniecie po stronie Ukrytych Wiosek w nadchodzącej woj…
- Stop! – postanowiłem się wtrącić. Shikamaru przerwał i spojrzał na mnie pytająco. – Nie ma sensu mówić o wojnie, zanim jeszcze nie stanie się to pewne. Nic nam nie wiadomo o jakiejkolwiek wojnie, przeciwnicy nas nie wyzwali i my tego też nie zrobimy. Kage Pięciu Wiosek nie dopuszczą do tego typu starcia!
- Skąd ta pewność? – zapytał natychmiast Nihat, dość agresywnie. Spojrzałem mu w oczy.
- Zrobię wszystko, co w mojej mocy, by nie doszło do wojny – powiedziałem głośno i wyraźnie. Wyminąłem Shikamaru i stanąłem przed dzieciakami. – Długo zastanawiałem się, co tu z wami zrobić, kiedy już pojawicie się w wiosce. I wreszcie was tu mam, wszystkich razem. Mei, Mintao, Junichi, Maya, Oksu, Lala, Faraon i Nihat. Jesteście nowym pokoleniem i na waszych barkach spoczywa przyszłość. My, starsze pokolenie, nie mamy już nic do gadania, odchodzimy w przeszłość. Chciałbym powiedzieć, że nie macie się o co martwić i my, dorośli, załatwimy za was wszystko, ale musiałbym skłamać. My już tego nie zrobimy, nie jesteśmy w stanie. To, co czeka nasz świat, nasza przyszłość, przyszłość naszych… i waszych rodzin, leży w waszych rękach. To już nie jest ani zabawa, ani gra. Oni chcą was, bo jesteście w tej chwili najlepszą bronią. Waszej mocy nie można was pozbawić. Nie imają się jej żadne ograniczenia. Macie we władzy każdy z żywiołów, i dużo, dużo ponad to. Nasze jutsu są przy was bezsilne, przegrywają w starciu z waszą mocą i dlatego jesteście tacy cenni dla Cho-No-Ryoku-Sha. Z wami mogliby zawładnąć światem, o który my walczyliśmy w ostatniej wojnie, za który przelewaliśmy naszą krew, za który wielu naszych bliskich zginęło. My wywalczyliśmy pokój na wiele lat. Przyszedł czas, by o następne lata pokoju zawalczyło nowe pokolenie!
Chwilę trwała cisza, a potem Shan Uchiha zaczął głośno klaskać. Chwilę potem reszta poszła w jego ślady.
- Lord Hokage dobrze mówi! – zawołał młody posiadacz sharingana. – Polać mu!
- Chwila! – zawołał nagle Nihat, a ja zakląłem w myślach. Wściekły wzrok chłopaka spoczął na mnie. – Lord Hokage? TY jesteś LORDEM HOKAGE?
- Myślę, że ja i Nihat zostaniemy tu przez chwilę i porozmawiamy – powiedziałem, patrząc na zbuntowanego chłopaka.
- O tak, definitywnie porozmawiamy – odparł wściekły Nihat.
- Shan, Shikamaru, zabierzecie wszystkich psychotroników do mnie do gabinetu – powiedziałem, a tamci skinęli głowami. Sasuke wymienił ze mną uważne spojrzenie, a potem zgarnął Sakurę i ruszył w stronę wioski.
- Zabiorę Junichiego do domu – szepnęła do mnie Hinata. Synek tulił się do niej i najwyraźniej nie chciał puścić. Skinąłem głową, objąłem żonę i ucałowałem jej słodkie usta. Hinata zarumieniła się, oddała pocałunek i odeszła wraz z resztą.
Patrzyłem przez chwilę za odchodzącymi bliskimi, a potem spojrzałem na Nihata, stojącego w rozkroku i ze splecionymi na piersiach dłońmi.
- Oszukałeś mnie – rzekł chłopak. Jego oczy były gniewne i zbuntowane. Ponad nami wciąż rozciągał się jego parasol. Uderzający w niego deszcz przypominał dźwięk grochu, walącego w blachę.
- Nie oszukałem, Nihacie – odrzekłem łagodnie – jedynie przemilczałem fakt, ze to ja jestem Lordem Hokage.
- To oszustwo! – wykrzyknął wściekle. Teraz to ja splotłem ręce na piersi.
- Czy nie przysiągłem w imieniu Hokage, że nikt nie wykorzysta twojej mocy bez twojej zgody? Jestem Hokage. I nie wykorzystam twojej mocy. Nie łamię twojej umowy. Możesz tu żyć. Możesz być spokojny o siebie i swoją moc. Możesz robić, co zechcesz.
- Wiesz co? Jesteś kłamliwym dupkiem, Naruto! Uzależnisz ludzi od siebie. Ze mnie też chcesz zrobić swojego kundla! Przygarniesz mnie, pokażesz, jaki to jesteś dobry i uczciwy, a potem nie zostanie mi nic, tylko się tobie odwdzięczać. Nie dam sobą w ten sposób manipulować! Nie licz, że pozwolę ci mną rządzić! W dupie mam, czy jesteś Hokage!
Pokręciłem głową.
- Przecież nie stawiam ci warunków. Nie żądam niczego w zamian, chcę jedynie, byście byli bezpieczni.
Chłopak prychnął.
- Nie wierzę ci. Możesz mi wmawiać, co chcesz, ale ja będę patrzył ci na ręce – zagroził.
- I oczywiście, nie powiesz mi, na czym dokładnie polega twoja moc? – spytałem.
- Nie! – warknął.
- Nie uważasz, że to nieuczciwe? Otwieram dla ciebie drzwi mojego domu. Czuję się tak, jakbym wnosił do środka tykającą bombę.
Chłopak przyglądał mi się przez chwilę, jakby rozważając moje słowa. Nie spuszczałem z niego oczu. Nie ufałem mu i on mi nie ufał. Poznaliśmy go w końcu w najdziwniejszych okolicznościach. Zdawał się wiedzieć więcej, niż przeciętny człowiek. I wiele ukrywał, bardzo wiele.
Z drugiej jednak strony był jednym z nich. Był psychotronikiem i z tego powodu należało się mieć na niego oko. Pilnować go.
- Nie skrzywdzę nikogo – szepnął chłopak bardzo cichym głosem.
- Na jakiej podstawie mam ci zaufać? – zapytałem poważnym tonem. – Wymagasz ode mnie, bym o nic nie pytał. Mówisz, że umiesz zabijać całymi setkami, ale nie chcesz wyjaśnić, w jaki sposób. Ja zaś wpuszczam cię do wioski, za którą odpowiadam. Przedstawiam ci ludzi, których kocham, moją żonę, moją córkę. Ty nie chcesz zaufać mnie, ale żądasz, bym ja cię obdarzył zaufaniem. To niesprawiedliwe, Nihacie, i ty o tym wiesz.
Poruszył się niespokojnie. Znów przez chwilę rozważał moje słowa, zagryzając dolną wargę. Wiatr szarpał jego długimi, czarnymi włosami, futerał ze skrzypcami leżał na ziemi obok niego.
- Moja moc – odezwał się w końcu, a ja skupiłem się na nim i jego słowach. Mówił niepewnie, przybliżył się do mnie, pokrywająca nas tarcza zafalowała i domyśliłem się, że zmienia jej właściwości. Może staliśmy się niewidzialni, a może sprawił, że nikt nas nie podsłucha. Nie wiedziałem, ale to nie był czas, by pytać. W końcu udało mi się coś z niego wyciągnąć. – To… nie tak prosto wyjaśnić. To jest złożone…
- Czym jest? – zapytałem konkretnie.
- Tym – odparł, wyciągając dłoń, nad którą pojawiła się mała, ciemna kula tej dziwnej substancji, którą się posługiwał. – Tworzę tarcze… one wyglądają tak, ale mogłyby równie dobrze wyglądać zupełnie inaczej, po prostu tak wygodnie jest mi je wizualizować. Mogę je czynić niewidzialnymi. Mogę im nadawać dowolne właściwości, dowolne kształty, dowolną twardość. Mogę sprawić, że będą przenikać wszystko, prócz metalu. Albo, że mogą ciąć wszystko, prócz włosów twojej żony. Mogę sprawić, że nie przedrze się przez nie żaden dźwięk, albo nie przejdzie dana osoba, czy, nie wiem, określony gatunek owada, rozumiesz? Mogę je wprowadzić do ciał przeciwników i w dowolnej chwili zatkać im tchawice, przeciąć żyły w sercu, albo po prostu rozerwać ich od środka.
Wpatrywałem się w czarną, przezroczystą kulkę, wiszącą nad jego dłonią.
- Jakie masz ograniczenia? – spytałem w końcu zdławionym głosem. Chłopak spojrzał na mnie z błaganiem w oczach. Zacisnął pięść, a ciemna kulka zniknęła.
- Nie rozumiesz. Wy w ogóle tego nie rozumiecie. To jak z Junichim. Jakie on ma ograniczenia?
- Jeszcze… jeszcze tego nie rozpracowaliśmy – odpowiedziałem szczerze. Pokręcił głową.
- On jest niewyobrażalnie potężny i ty to wiesz, Naruto. Ale ja jestem o krok za nim. Wiesz, czego innym brakuje? Czego muszą się domyślić, by dogonić Junichiego i mnie?
Nie byłem w stanie się odezwać, jedynie pokręciłem głową. Nihat przyłożył sobie palec do skroni.
- To tkwi tu – szepnął. – Wie o tym Cho-No-Ryoku-Sha. Wiem ja i intuicyjnie wie Junichi. Reszta, w szczególności Mintao, trzymają się waszych ograniczeń. Wychowałeś starszego syna na shionobi, ale on nim nie będzie. Póki nie zerwie z takim myśleniem, nie ruszy dalej, bo jedynym, co nas ogranicza, jest nasz własny rozum. Szukacie barier, tego, co jest dla nas niemożliwe, zasad i ograniczeń, ale to nie tędy droga. Dlatego właśnie Junichi jest tak potężny, że wszyscy się go boją. Jest dzieckiem, bawi się mocą, odkrywa ją i nie wierzy, że czegoś nie potrafi, że czegoś nie może. Ma nieograniczoną wyobraźnię. Ja odkryłem tę tajemnicę dawno temu, miałem lata, by się nauczyć, ale oni… Dochowaj tajemnicy, Naruto. Oni muszą sami do tego dojść, inaczej nie zrozumieją.
- Faraon też jest dzieckiem – przypomniałem mu. Nihat pokręcił głową.
- Dzieckiem, które potępiono za jego moc. Szczerze wątpię, by chciał jej tak naprawdę używać. Lala podobnie. Oksu… ze strzępów waszych rozmów domyślam się, co jej się stało i myślę, że to… ją zablokowało na pewnym etapie. Oni muszą zrozumieć, jak to działa. Cho- No-Ryoku-Sha wcale nie są potężniejsi. Ale w walce… wiedzą więcej o tym, jak wykorzystywać moc. Wiedzą, że mogą z nią zrobić, co chcą, rozumiesz? Działasz. Chcesz czegoś i to się dzieje. To jest nasza moc. Oczywiście, są pewne ograniczenia. Pole zasięgu, ilość chakry, jaką dysponujesz, nie jesteśmy ani nieśmiertelni ani niepokonani, ale… Oni muszą pojąć, że w ramach ich mocy nie ma ograniczeń.
Chwilę trawiłem jego wypowiedź, a potem przegarnąłem włosy do tyłu i odetchnąłem.
- To trudne do pojęcia – szepnąłem.
- Ale wykonalne. Junichi świetnie sobie radzi. Jego moc to manipulowanie energią. On może przecież robić wszystko! Kopiować każde jutsu, modyfikować je, może pozbawiać innych mocy, ale pewnie też może działać jak bateria, i ładować innych. To zależy od tego, czego on chce. Z całą pewnością nie będzie zginał metalu, jak Asuka, ale… może pochłonąć jej energię i jej mocą ten metal giąć. Rozumiesz? Junichi może być każdym z nas, jeśli tylko zapragnie.
Zapadła między nami cisza. Poczułem nagle, że chłopak złożył na moich barkach ogromną odpowiedzialność i aż sapnąłem. Ta wiedza była co najmniej niebezpieczna. Gdyby społeczność shinobi dowiedziała się, co te dzieciaki mogą i co potrafią… strach przed nimi i sposób, w jaki będą one traktowane zmieniłby się na gorsze. Ludzie widzieliby w nich ogromne zagrożenie. A taka moc w nieodpowiednich rękach mogłaby zagrozić całemu światu.
- Oni muszą sami do tego dojść… i zachować tę wiedzę tylko dla siebie – powiedział Nihat z naciskiem. Skinąłem głową.
- Tak. Ta rozmowa musi pozostać między nami.


kooniec xD trochę rozjaśniamy sytuację. tych, którzy jeszcze nie czytali one-shota, zapraszam do odpowiedniej zakładki w menu xD 
zapraszam do komentowania, trzymajcie się i do następnej notki!

23 komentarze:

  1. Jej wreszcie nowy rozdział. Już się nie mogłam doczekać by go przeczytać. Wyjaśniłaś w nim wiele, ale ja już od dawna podejrzewałam, że Junichi, jest jeszcze bardziej niezwykły niż powinien być niezwykły psychotronik. (Matko ale to zagmatwane)
    Shan - mój ulubiony bohater. Praktycznie każdego doprowadzi do szału. Uwielbiam gościa.
    A one-shot jest świetny. Po prostu przeszłaś samą siebie.
    Mam nadzieję, że następny rozdział pojawi się szybciej niż ten.
    Pozdrawiam i życzę dużo weny.
    Roxee

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam wrażenie,że czytałam ten rozdział sekundę. Cieszę się, że wrócili już do wioski :D . Nihat żyje sobie z taką wiedzą tak na uboczu, trochę szkoda, że muszą do tego dojść sami. Może im to zająć mnóstwo czasu. Jestem strasznie ciekawa, co wymyślisz :D
    Intrygują mnie bliźniaki. Czy jeżeli odblokują te swoje możliwości- czy one nadal będą takie same? Każdy z nich jest indywidualnością, a oni mimo wszystko rozwijają się podobnie- TYLE PYTAŃ!
    Błagam Cię pisz- bo umrę z braku odpowiedzi na moje pytania i ogromny stos niedomówień :)))
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakże miło widzi się powiadomienia od Ciebie :)

    Nihat coraz bardziej mi się podoba. Jest inteligentny. Mintao też nie jest głupi, ale jego inteligencja chyba bardziej opiera się o oczytanie. Nihat, jak sam powiedział pozbawiony jest tych ograniczeń i to mnie do niego przyciąga.

    Teksty Shana mnie powaliły. Zwłaszcza, „Ja pana utulę”<3 i to, gdy powiedział, ze mają patrzeć na niego xD Shan to powinien własną książkę wydać normalnie.

    Ale! Muszę przyznać, że pierwsze spotkanie jego i Lali trochę mnie rozczarowało. Sama nie wiem, czego oczekiwałam, ale wszystkiego wydało mi się za mało. Może po prostu samej Lali strasznie mało było? Może po prostu rozdział by jakiś taki krótki? Chyba wszystko na raz.

    No i to przyłączenie się Shana do bandy xD Swoją drogą, coś mi się ubzdurało, że te dzieciaki mają co najmniej 14 lat.

    Ach! No i był wspomniany Kiba! Wujaszek Kiba <3 Nawet sobie sprawy nie zdajesz, jakiego plusa masz u mnie za to xD Ogólnie, w pierwszej chwili, nie skojarzyłam, że ruda dziewczynka i chłopiec w meloniku, to Piętka i Gruszka i już pojawiła się we mnie licha nadzieja, że może małe Inuzukątka będą ukazane, a tu jednak nie.

    Co jeszcze? Hmmm… jakoś tak nie ma co za bardzo się rozpisywać, bo wiele się nie działo. Dla mnie zawsze jest mało Twojego opowiadania, ale tym razem było mniej niż zwykle, nad czym ubolewam. No i nie ma, co będzie w następnej notce! Mam nadzieję, że długiej przerwy nie planujesz. Nie mogę doczekać się kolejnej sceny z Lalą i Shanem (w ogóle, Naruto chyba uznał już, że to jej imię, co? Skoro tylko o Faraonie powiedział, że nie ujawni swojego imieniaxD)

    No nic… Oby wena Ci dopisała i rozdział pojawił się szybciej.
    Pozdrawiam ciepło! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obawiam się, że ksywka Lali tak się przyjęła, że Naruciak już nawet nie pamięta, jak ona ma na imię xD za to Faraon się uparł, że go nie zdradzi, więc mu Naruciak będzie to wypominał xD i to nie raz xD to też taka próba igrania z czytelnikami, gdyż imię Lali znacie (ma na imię Cheko, dla przypomnienia), a Faraona nie xD

      tak, ten rozdział jest trochę krótszy. ale i te relacje między postaciami będą trochę wolniej nawiązywane, po prostu nie wszystko na raz, inaczej byśmy tu mieli masło maślane. kiedy wprowadza się tak dużo postaci, a pisze z perspektywy jednego bohatera, to trochę trudno te wszystkie relacje ukazać. a przecież spotkać się musieli wszyscy razem.

      nie martw się jednak, wszystko będzie we właściwym czasie xD poza tym, hm... w magicznym zeszyciku już wszystko jest napisane xD

      pozdrawiam!

      Usuń
  4. Naprawdę wiele wyjaśniłaś. Wiedziałam, że psychotronicy są niezwykli, ale nie myślałam, że aż tak! To przekracza ludzkie pojęcie, żeby być niepokonanym. Teksty Mei i Shana rozwalają :3 I to piorunujące spojrzenie Nihata ^^ On chyba naprawdę chciał zabić Shikamaru X3
    Mam nadzieję, że wena ci nie ucieknie i jakoś szybciej napiszesz rozdział :3
    ~NekonoNeechan

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejciu, trochę trzeba było czekać, ale warto. Naprawdę dużo można było dowiedzieć się z tego rozdziału i przybliżyć sobie chociaż troszkę wspaniałe umiejętności każdego z nich.
    Jejciu jak ja się ucieszyłam, że pojawił się Kiba! Nawet nie wiesz jak mnie to zdziwiło - pozytywnie, rzecz jasna.
    Hahaha, wnioskując po niektórych gestach Shan jest jednak jak jego tatuś ^^ Chociaż fajnie by było gdyby dogadywać się zaczęli... Oczywiście teksty Lali i młodego Uchihy powalają na kolana i ja chcę tego więcej.
    Nihat w tym rozdziale sprawił, że jeszcze bardziej go polubiłam. Pokazał, że jest inteligentny i bystry oraz uważnie patrzy na to by jego moce nie wpadły w niepowołane ręce.
    Czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobra, specjalnie czekałam z dodaniem komentarza do dzisiaj, gdyż! O ile pamięć mnie nie myli, masz dzisiaj urodziny~ :D Zaryzykuję stwierdzeniem, że zgadłam i złożę ci życzenia ;D Otóż wszystkiego najlepszego! Dużo zdrowia, szczęścia i pomyślności ;* spełnienia marzeń, dobrych ocen na studiach, sowitej wypłaty i radości z twoich tworów ♥ oby wena cię nie opuszczała, a komentarze czytelników, wiernych fanów i innych wciąż zadowalały. Najlepszego ;* To ile to już latek...? xD Szesnaście? xD ;* ;*
    Po tym wstępie przejdę do notki xD Zarąbisty rozdział - tyle akcji, tyle śmiechu, tyle Shana xD czyli to, co czytelnicy lubią najbardziej ;D Hmm, wiesz, nieładnie postępujesz >.> niby trochę zapoznałaś nas z mocą Nihata, ale ponownie wzrosła ciekawość z imieniem Faraona xD wiesz jaki to ból, że taki Shan wie, a my nie? xD No i w sumie przez niego pewnie wie też Mei i Mintao, bo ten pewnie kłapie też tym jęzorem w myślach xD Też co do Naruto, przecież jemu też w myślach mogą to przeczytać nie? Chyba, że Nihat jakoś otoczył tą myśl barierą ;> no ciekawe, jak nam to sprecyzujesz xD
    No i Mei będzie z Nihatem! Teraz jestem pewna! Naruto go nie lubi, a to wystarczający powód by Mei na niego leciała xD no i ten taki w jej guście i w ogóle - normalnie pisk na sali xD
    Ciekawią mnie jeszcze te jego skrzypce, czuję, że również w nich ma moc, taka jego tajna broń :P Lala, nie bardzo leci na Shana uhuhu xD czuję, że będzie z tym baaardzo ciekawie xD
    I ta początkowa scena, ostatnio wszyscy na blogach najeżdżają na rudych xD ja bym chciała być ruda xDD ale mam status blondynki... xD Shan jest taki kochany xD nie ma co, ma ksywe jest w bandzie xD Spoooooooko xD ale fakt, jaka to banda be z Shana xD
    Hinata miażdży xD tak olać męża dla syna, ale ok, z nim się przywita w nocy xDD No, ale Shan chciał go przytulić, jak można taką okazją pogardzić xD
    Dobra, czekam z niecierpliwością na następny rozdział :*
    Życzę weny i pozdrawiam ciepło :* :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hm, pomyliłaś się tylko o 15 dni, więc to nic xD dzięki za życzenia xD

      hm, żeby odczytać imię Faraona z jego własnych myśli, i by to chłopaka nie bolało, ten musiałby w danej chwili o nim myśleć, a jeśli o nim nie pomyślał, to bliźniaki musieliby wedrzeć się do jego głowy, a to boli, jak przy przesłuchaniu Shimamury xD ale tak, oni znają te imię xD ale na szczęście są dyskretni xD
      Naruciak, podobnie jak Shan, swoje myśli przy bliźniakach umie kontrolować xD

      ja też nie wiem, jak Naruciak mógł nie chcieć przytulić Shana xD
      pozdrawiam!

      Usuń
  7. Wrócili do Konohy! Yaaay, doczekać się tego nie mogłam! Cała ta banda razem z Shanem. Kurcze jestem ciekawa jak to tam dalej z Lalą i Shanem będzie, przyznaję, że za mało mi ich tutaj było, ale dokonale rozumiem dlaczego. Hinata witająca się z Junichim i totalnie olewająca Naruto mnie rozwaliła. Zresztą tak samo jak przynudzający Shikamaru i banda z Shanem na czele. Jedyne czego mi będzie brakować z tej wycieczki to interakcji Sasuke i Naruto, bo wychodzą ci zawsze genialnie. Mam nadzieję, że znajdziesz sposób, żeby i w wiosce było tego jak najwięcej.
    Dołączam się do parowania Nihata i Mei! W ogóle Nihat jest świetny, a to co powiedział wyjątkowo intrygujące. To jest ta rzecz, o której Cho-No-Ryoku-Cha wie a Konoha nie, przez co dostają od nich regularne baty? Czy jest coś jeszcze?(w sumie, tyle czasu czytam twoje opowiadanie, że chyba możesz to uznać za pytanie retoryczne). W ogóle tak ostatnio rozmyślałam, że Naruto faktycznie uzależnia od siebie ludzi. Oczywiście jego motywy są szlachetne, ale obecnie w mandze jest młody, on sobie zupełnie nie zdaje sprawy czy da radę spełnić swoje obietnice. Także cieszę się, że Nihat postrzega to podobnie. I to takie frustrujące, że nic o nim nie wiemy! Znamy chociaż strzępki informacji o całej reszcie psychotroników, ale nic o Nihacie.

    W ogóle ciekawe czy Mei znajdzie sobie koleżankę wśród nowych psychotroników. Bo w sumie to ma tylko Shana, Mayi nie lubi, Sharony nie lubi, Lalę chyba też zdążyła już znielubić... Została Oksu.

    Pozdrawiam i weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie zawsze jest "coś jeszcze", ale na wszystko przyjdzie czas xD w końcu Asuka nie mogła tak po prostu rozwalić Naruciaka samą siłą wyobraźni, nie?
      ech, mam za długi język, już nic nie mówię xP

      do Mei jakoś nie pasuje koleżanka, co dziwne, bo upieram się, że z charakteru jest najbardziej podobna do mnie, a ja mam dużo koleżanek i przyjaciółki. chyba w jej życiu tę rolę pełni Hinata.

      postaram się, by Naruto i Sasuke było jak najwięcej, ja też lubię to ich dogryzanie sobie xD i duuuużo Shana, w końcu należy zacząć coś o nim pisać, klątwa nad nim wisi xD

      pozdrawiam!

      Usuń
  8. Haha jak zwykle rozdział świetny i niestety jak zwykle ZA KRÓTKI!!!! ;D Aż strach pomyśleć co to się stanie teraz gdy banda Shana i Mei dołączyła się do Faraona, Gruszki i Piętki, mam nadzieję że Mei się rozrusza, w pierwszym opowiadaniu wygłupiała się jak Shan a teraz tylko go opieprza, ale i tak ją lubię i ich przyjaźń, jak się zaczęli szturchać i przepychać, no naprawdę jak dzieci xD Miałam nadzieję że podczas spotkania będzie więcej rozmów, ale jeszcze czas, więc się nie przejmuję, a to co było, było świetne! Ha, Shan zaklepał sobie Lalę? Ciekawe kto powinien tu kogo zaklepywać xD Ale i tak mnie ciekawi najbardziej rozmowa między Mei i Lalą, Mei i Nihatem ;) no i Shanem i Oksu ;;)) ogólnie Oksu, chciałabym wiedzieć jaka jest bo na razie nic nie mówi, o tym jaka była dowiadujemy się głównie od profesora, chciałabym żeby było o niej więcej. No i oczywiście Mayaaaaaaaaaaaa, jej oko! Jeszcze nie spojrzała nim na psychotroników! Dobra ja lepiej skończę bo mój koncert życzeń może trwać w nieskończoność xD
    Jeszcze tylko o Nihacie, ma super moc, bardzo mi się podoba co wymyśliłaś :) oczywiście Shan wypaplał kto by pomyślał xD Uwilebiam to opowiadanie i czekam na więcej! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. No witamy, witamy!! Nareszcie kolejny rozdział. Jeśli jeszcze raz przerwa pomiędzy notkami będzie tak długa to obiecuję, że nie ręczę za siebie. A jak na razie zaczynamy:

    Po pierwsze zacznę od chyba najważniejszej rzeczy w tym rozdziale, a mianowicie od informacji, które NIhat przekazał Naruto. Przyznam, że nie spodziewałam się, iż ta owiana gęstą mgłą tajemnicy prawda o psychotronikach była tak... zwyczajna? Nie zastanawiałam się na czym dokładnie miała by ona polegać ale nigdy bym nie powiedziała, że będzie to miało podłoże psychiczne. No tak zawsze trzeba szukać tych najprostszych rozwiązań. Mimo swojej prostoty rozwiązanie bardzo mi się podobało.

    Po drugie ale nie mniej ważne niż to pierwsze...Shan! W pełni rozumiem reakcję Naruciaka na wiadomość, że Shan przyłączył się do bandy i to nie byle jakie ale bandy samego Faraona, która już w swoim pierwotnym składzie przysporzyła niemałych kłopotów Lordowi Hokage i reszcie podróżników. Jestem ciekawa jakie nowe psoty wymyślą tym bardziej, że wydawało mi się, iż Shan i Mei w młodszym wieku wykorzystali już wszystkie możliwe i niemożliwe pomysły na kawały. Gdyby Mei to przeczytała zabiłaby mnie za to "w młodszym, wieku". Jego wymiana zdań z Lalą również była boska ale hitem i tak okazał się tekst " Ja Pana utulę"!!!! Boskie!!!

    Kolejna rzecz to nie wierzę, że to piszę ale inteligencja Naruciaka. Rozumiem, że w ostatnich rozdziałach mangi wydaje się być bardziej ogarnięty, chociaż ma swoje momenty, i że oczywiście jest już starszy i jako Hokage musi być bardziej rozważny ale o taki spryt go nie podejrzewałam. Ten podstęp w stosunku do Nihata zasługuje na 10/10 punktów!!! Mam nadzieje, że teraz Nihat bardziej się przekona do Naruto ale tylko do Naruto, nie byłoby za fajnie gdyby nagle zapałał miłością do wszystkich innych w tym i Mintao( uwielbiam go za jego stosunek do Minato chociaż sama go lubię).

    A teraz drobiazgi : imię Faraona coraz bardziej nie daje mi spokoju, jakież ono może ono być skoro Shan tak się cieszył? czy Shinji pojawi się w tym opowiadaniu? wiem, że miał się do nich przyłączyć dopiero w wieku 11 lat ale może jednak? fajnie by było gdyby jeszcze zwerbowali jakiegoś psychotronika, wiem, że i tak jest ich już dużo i następne rozdziały pewnie będą poświęcone ich mocom, ograniczeniom, poznawaniu prawdy na temat ich mocy i problemów osobistych ale może ktoś nowy jeszcze się pojawi? ostatnie co tam słychać u Sharony i Shimamury? coś czuję, że z charakterem Shimamury się rozkręcą i ich związek czy próby związania będzie przeżywać cała Konoha, przynajmniej byłoby fajnie gdyby co nieco się o nich pojawiło :)

    No to chyba wszystko, mam nadzieję :) Pozdrawiam i życzę weny, Rima

    OdpowiedzUsuń
  10. zajebiste opowiadanie kiedy kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ?????????????????

      Usuń
    2. jeszcze nie wiem, póki co mam mnóstwo zajęć i ogólnie, nie mogę teraz pisać.

      Usuń
  11. czy do końca miesiąca będzie nowy rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  12. Już listopad..... :-(

    OdpowiedzUsuń
  13. Czas ucieka a tu nadal nic się nie pojawiło, ma się ochotę urwać głowę wiadomo komu :D. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiem, że aby napisać tak świetny rozdział potrzeba dużo czasu i cierpliwości, ale ja już ni dam rady dłużej czekać ! Możesz w przybliżeniu powiedzieć jak długo będziemy musieli jeszcze czekać? POZDRAWIAM :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nieco ponad połowę rozdziału, ale mam ostatnio mały kryzys, zupełny brak weny. jeśli się uda, rozdział będzie w tym tygodniu, muszę tylko... nie wiem, złapać natchnienie

      Usuń
    2. Spokojnie, my wszystko rozumiemy :-) Weź sobie tyle czasu ile potrzebujesz.

      Usuń
  15. Opowiadanie jest naprawdę niesamowite po prostu nie jestem w stanie usiedzieć w miejscu twoja historia nie twój świat jaki tu wykreowałaś zwalił mnie z nóg. To zaskakujące jak to łatwo ci przychodzi pisać coś tak niezwykłego (takie przynajmniej od nosze wrażenie czytając) i nie che być nie miły ale jest już listopad... d(^ ^)b
    I tak jak inni czekam z niecierpliwością n dalszą część .

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedy będzie nowy rozdział ? Bo już trochę długo czekamy...

    OdpowiedzUsuń